Zmiany w anatomii męskich narządów intymnych to temat, który potrafi zrujnować pewność siebie i całkowicie zablokować pacjenta przed budowaniem relacji partnerskich. Jednym z najbardziej dotkliwych i stresujących schorzeń urologicznych, z jakim mężczyźni zgłaszają się do specjalistów, jest nienaturalne, nierzadko bardzo bolesne wygięcie członka. Za ten stan najczęściej odpowiada Choroba Peyroniego. Choć diagnoza ta brzmi dla wielu pacjentów jak wyrok oznaczający koniec satysfakcjonującego życia seksualnego, współczesna medycyna i urologia estetyczna dysponuje skutecznym arsenałem terapeutycznym. Od nowoczesnej farmakologii po zaawansowane techniki chirurgiczne – profesjonalna korekcja skrzywień prącia pozwala na całkowity powrót do zdrowia i pełnej sprawności.
Czym jest Choroba Peyroniego i jak do niej dochodzi?
Choroba Peyroniego to nabyte schorzenie tkanki łącznej, które charakteryzuje się powstawaniem twardych, włóknistych blizn (zwanych blaszkami) wewnątrz prącia. Blaszki te tworzą się w strukturze znanej jako osłonka biaława, która otacza ciała jamiste odpowiedzialne za wzwód. Ponieważ bliznowata tkanka traci swoją naturalną elastyczność i nie rozciąga się podczas napełniania ciał jamistych krwią, narząd podczas erekcji wygina się w stronę powstałego stwardnienia. Dokładne przyczyny powstawania tego schorzenia wciąż są przedmiotem badań, jednak urolodzy są zgodni, że głównym czynnikiem zapalnym są mikrourazy. Dochodzi do nich najczęściej podczas intensywnych stosunków seksualnych, kiedy to delikatne naczynia w osłonce białawej ulegają niewidocznym gołym okiem pęknięciom. Zamiast goić się w sposób naturalny, organizm pacjenta, często z powodu predyspozycji genetycznych lub zaburzeń autoimmunologicznych, reaguje nadmierną produkcją zbitej tkanki włóknistej, tworząc twardą blaszkę.
Objawy i potężny dyskomfort pacjenta
Rozwój schorzenia zazwyczaj przebiega w dwóch etapach i daje bardzo charakterystyczne objawy. W pierwszej, ostrej fazie zapalnej, pacjenci najczęściej odczuwają wyraźny ból prącia, który nasila się szczególnie podczas erekcji. Z czasem pod skórą narządu można wyczuć palcami twarde guzki lub pasma. W miarę postępowania choroby ból najczęściej ustępuje, jednak pojawia się i utrwala widoczne zniekształcenie. Dyskomfort związany z tym stanem jest podwójny. W wymiarze fizycznym, znaczne wygięcie prącia (często przekraczające kąt trzydziestu czy czterdziestu stopni) mechanicznie uniemożliwia penetrację, powodując ból u obu partnerów, a nierzadko prowadzi również do zaburzeń erekcji i skrócenia narządu. W wymiarze psychologicznym, utrata sprawności wywołuje u mężczyzn potężny stres, stany depresyjne, poczucie utraty męskości i całkowite unikanie bliskości.
Czy operacja to jedyna metoda leczenia?
Wielu przerażonych pacjentów zakłada, że jedynym ratunkiem jest natychmiastowe ułożenie się na stole operacyjnym. W rzeczywistości interwencja chirurgiczna nie zawsze jest konieczna, a wręcz jest odradzana w początkowym stadium choroby. W fazie ostrej, gdy blaszka wciąż się formuje, a pacjent odczuwa ból, medycyna stawia na leczenie zachowawcze. Wykorzystuje się między innymi celowane iniekcje doogniskowe, polegające na wstrzykiwaniu bezpośrednio w bliznę specjalnych enzymów (np. kolagenazy) lub leków rozbijających włóknistą strukturę. Doskonałe rezultaty przynosi również terapia falą uderzeniową (ESWT), która stymuluje krążenie i rozbija stwardnienia, a także stosowanie specjalnych aparatów trakcyjnych, które mechanicznie i bezboleśnie rozciągają tkanki. Dopiero w momencie, gdy choroba przejdzie w fazę stabilną (czyli kąt skrzywienia nie zmienia się od co najmniej sześciu miesięcy), a wygięcie nadal uniemożliwia współżycie, lekarz kwalifikuje pacjenta do zabiegu na bloku operacyjnym.
Jak wygląda zabieg i ostateczne prostowanie penisa?
Kiedy leczenie zachowawcze nie przynosi wystarczających rezultatów, z pomocą przychodzi mikrochirurgia. Każda operacja prostowania penisa jest dobierana ściśle do anatomii pacjenta, stopnia skrzywienia oraz jakości jego erekcji. Najpopularniejszą i najmniej inwazyjną metodą operacyjną jest technika plikacji (tzw. metoda Nesbita lub jej modyfikacje). Chirurg urolog wykonuje precyzyjne nacięcia lub zakłada niewchłanialne szwy na zdrowej, wypukłej stronie prącia, po przeciwnej stronie do blaszki. Skrócenie tej strony pozwala na idealne wyrównanie osi narządu. W przypadku bardzo zaawansowanych zmian, korekta skrzywienia prącia wymaga wycięcia zwapniałej blizny. Powstały w ten sposób ubytek w osłonce białawej uzupełnia się specjalną łatą (graftem) ze sztucznego materiału lub własnych tkanek pacjenta (np. z błony śluzowej policzka). Jeśli schorzeniu towarzyszą całkowite, nieodwracalne zaburzenia erekcji, urolog może zaproponować jednoczasowe wszczepienie implantu prącia, co stanowi ostateczne i niezwykle skuteczne rozwiązanie obu problemów.
Czas gojenia i rekonwalescencja po operacji
Proces powrotu do pełnej sprawności po interwencji chirurgicznej jest kluczowy dla ostatecznego sukcesu terapii. Rekonwalescencja po zabiegu przebiega etapowo i wymaga od pacjenta ścisłego przestrzegania zaleceń lekarskich. W pierwszych dniach po operacji naturalnym zjawiskiem jest opuchlizna, zasinienie oraz umiarkowane dolegliwości bólowe, które skutecznie kontroluje się doustnymi środkami przeciwbólowymi. Przez krótki czas pacjent może mieć założony cewnik oraz specjalistyczny opatrunek uciskowy minimalizujący obrzęk. Aby tkanki mogły się prawidłowo i trwale zrosnąć, bezwzględnie wymagana jest całkowita wstrzemięźliwość seksualna. Należy unikać wszelkich aktywności intymnych oraz intensywnego wysiłku fizycznego przez okres od sześciu do ośmiu tygodni. Po tym czasie i po ostatecznej kontroli urologicznej, pacjent może bezpiecznie powrócić do aktywności seksualnej, ciesząc się z odzyskanej sprawności i komfortu.



0 komentarzy